Odchudzanie do wakacji czas start!

Zaktualizowano: 17 maj 2020

Wiosna w kalendarzu gości już tygodnia, kwitnąca krokusy, śpiew ptaków, tłumy sezonowych biegaczy i jeden wydźwięk: Forma, lato 2019 czas start!


Dlaczego tak często słyszę "ej Monia, a jak chce schudnąć to co powinnam jesć"? Albo "no ale przecież ja prawie nic jem, a mam tu i tu"... Głosy rozpaczy oczekujące, że opowiem w dwóch zdaniach jak schudnąć w cudowny sposób, a jeść dalej.

Marzy mi się zapytanie "jak mam jeść by być zdrowym i szczęśliwym" bo przecież szczupłe ciało to efekt uboczny zdrowego trybu życia.



Dodatkowy wysyp artykułów pod hasłem

  • schudnij w 30 dni

  • wystarczy że dodasz TEN produkt, a waga zejdzie w dół

  • wyeliminuj TE produkty i będziesz szczupły

  • herbatka na noc i na dzień, i chudniesz bez diety

  • trening w 5 min na płaski brzuch

Nie ułatwia zrozumienia, że utuczyły nas dotychczasowy tryb życia, a nie jeden konkretny składnik diety.



Czasem zastanawiam się czy twórcy takich artykułów są świadomi jak to brzmi? Czy te osoby pracują z ludźmi na codzień i wciskają im takie bzdury? Napędza to społeczeństwo i nawet nie dziwię się, że część osób to łyka. W końcu każdy chciałby być szczupły bez jakiegokolwiek wysiłku.


Dlaczego odchudzamy się od marca do czerwca? Później jeszcze raz w grudniu, zaraz po świętach, przed sylwestrem? Czy naprawdę nie prościej jest zmienić styl życia? Jeść normalne, odżywcze posiłki, a nie byle czym napełnić brzuch. Mieć jakąś pasję, aktywność fizyczną, taką która daje satysfakcję, uczy i pozwala cieszyć się życiem?



Niestety większość zjada byle co, a ich wymówki brzmią:

  • ale ja to lubię jeść

  • życie jest za krótkie by sobie odmawiać

  • nie dajmy się zwariować

  • ja nie umiem żyć bez słodyczy

  • ale mój mąż może jeść to czemu ja nie

  • jest tyle przyjemności w jedzeniu, nie będę sobie odmawiać


Poźniej, słyszę NIE JEM SŁODYCZY, JESTEM NA DIECIE... i zerkając do michy tej osoby (zboczenie zawodowe) widzę soki, sałatki, zupki, oczywiście bez żadnych tłuszczy żeby nie poszło w tłuszcz. Ile można wytrzymać na tak niskokalorycznych, w zasadzie tylko węglowodanowych posiłkach? Tydzień? Może przy dużej zawziętości lub presji jakieś imprezy w najbliższym czasie, maksymalnie 2 tygodnie.

Późniejszy powrót do starych nawyków, a na samym początku nadrobienie całego deficytu powstałego przez ostatnie dni, jeszcze bardziej zniechęca do kolejnej próby. Nie dość że takie osoby czują się źle to jeszcze dają odczuć swoim koleżankom "strasznie schudłaś, brzydko wyglądasz", "nie służy ci ta dieta, już ci spodnie wiszą", "jesteś już tak chuda że zaraz znikniesz"


Ja nie traktuje (już) swojego życia w ten powyższy sposób. Jem to co lubię, bo przede wszystkim smakują mi te produkty. Wybieram to co mnie odżywia, a nie skupiam się na tym czego nie powinnam. Jestem zadowolona, szczęśliwa, kupuję to co chcę, nie trenuję bo muszę, a szczupłą sylwetkę mam przez cały rok. Wystarczy skupić się na rzeczach które sprawiają przyjemność, a nie zadręczać się w poszukiwaniu diet-cud i sabotujących myślach, że odstaje tu czy tam.



Złota rada:

Zmień styl życia, pokochaj świeże warzywa, zauważ różnicę między jajami, mięsem dobrej jakości. Uwielbiaj swój nowy, zdrowy styl życia. Naucz się robić zakupy, gotować. Daj sobie miesiąc, to około jedna tysięczna twojego życia... Naprawdę niewiele, a może tak wiele! A już nigdy nie będziesz musiał przeżywać presji wiosny.

25 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie